Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Grafika

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

„One man army”, czyli jak Artur Szyk z Hitlerem wojował

„One man army”, czyli jak Artur Szyk z Hitlerem wojował

To jest osobista wojna Szyka przeciw Hitlerowi i nie sądzę,

by pan Szyk miał tę wojnę przegrać!

Eleanor Roosevelt

 

 

 

 

Artur Szyk (1894-1951), urodzony w Łodzi artysta żydowskiego pochodzenia, w czasie wojny zaangażował się w walkę z nazizmem w sposób jaki potrafił najlepszy – poprzez sztukę. Sam siebie określał mianem „soldier in art”, a Eleanor Roosevelt, żona prezydenta Franklina Delano Roosevelta, obdarzyła go podchwyconym później przez prasę przydomkiem „one man army”. Jego rysunki nazywano amerykańską bronią przeciw nazistom i podobno były bardziej popularne wśród amerykańskich żołnierzy, niż zdjęcia filmowych gwiazd czy modelek.

Jest artystą znanym ze swego specyficznego stylu, przywodzącego na myśl perskie miniatury i średniowieczne iluminacje, chociaż pierwsze swoje rysunki tworzył piórkiem i tuszem. Znaczną część jego twórczości stanowią ilustracje książkowe i cykle grafik, w których często nawiązywał do współczesnych wydarzeń, przedstawiając nawet wydarzenia historyczne. Szczególnie godne uwagi są ilustracje do Statutu Kaliskiego, Hagady oraz cykl Waszyngton i jego czasy. W 1931 roku został odznaczony przez rząd polski Złotym Krzyżem Zasługi, a przez amerykańskie władze w 1934 roku The George Washington Bicentennial Medal.

Rysunki satyryczne tworzył już przed 1920 rokiem. W czasie wojny polsko-bolszewickiej był kierownikiem artystycznym wydziału propagandy armii w Łodzi. Hitlera zaczął karykaturować zaraz po jego dojściu do władzy w 1933 roku, a od wybuchu wojny tworzył rysunkowe komentarze polityczne, stylowo podobne do karykatur, a przywodzące na myśl „Okropności wojny” Goi.

 

A. Szyk, The New Order, New York : G. P. Putnam's Sons, 1941, sygnatura B 746305 III, fot. Mariusz Paluch

 

Międzynarodowe uznanie jako grafik i ilustrator zdobył już w okresie międzywojennym. W 1921 roku zamieszkał wraz z rodziną we Francji i to tam właśnie w pełni wykształcił się jego charakterystyczny styl. Wiele podróżował, głównie w celach artystycznych, nie zerwał też kontaktów z Polską, gdzie wciąż pracował i wystawiał swoje grafiki. W 1937 roku wyjechał do Londynu, by pracować nad Hagadą. Umieścił w niej odniesienia do czasów współczesnych: swastyki i głowy Goebbelsa oraz Goeringa wśród Egipcjan prześladujących Żydów, potem usunięte, nie wiadomo, czy na skutek nacisku wydawców, czy rządu brytyjskiego, zgodnie z jego polityką appeasementu – ustępstw wobec Hitlera. Z tych współczesnych odniesień pozostała tylko postać jednego z czterech braci – niegodziwego syna, z hitlerowskim wąsikiem i w niemieckim stroju. Drukowana na welinie księga, w jubilerskiej oprawie, wydana została w nakładzie 250 egzemplarzy i była najdroższą nową książką w swoim czasie. Do dziś jest wznawiana, w znacznie skromniejszych lub w całkiem prostych oprawach, dzięki czemu jest osiągalna dla każdego czytelnika. Biblioteka Jagiellońska posiada wydanie z 1957, w pokrytej błękitnym welurem oprawie (The Haggadah. Jerusalem, 1957. Sygnatura 334851 III Nps.).

 

The Haggadah, Jerusalem, 1957, sygnatura: 334851 III Nps, fot. Mariusz Paluch

 

Po wybuchu wojny rząd brytyjski zaproponował Szykowi wyjazd do Kanady i USA, widząc możliwość wpłynięcia tam na opinię publiczną w kwestii udziału w wojnie za pośrednictwem jego antynazistowskich prac. Jego wyjazd popierał także polski rząd emigracyjny, mając nadzieję na pobudzenie do działania krajów nie uczestniczących jeszcze w wojnie. W połowie 1940 roku Szyk przybył do Kanady. Tam, między innymi, powstał jego plakat, ukazujący kanadyjskiego policjanta i amerykańskiego kowboja, podciągających rękawy w geście przygotowania się do boju, co było wezwaniem obu krajów do zaangażowania się w toczącą się w Europie wojnę. Miejscowe media opisywały jego artystyczną działalność skierowaną przeciw państwom Osi, a The Halifax Herald 13 lipca podał informację o wyznaczonej przez Hitlera nagrodzie za głowę Szyka. Tę wiadomość powtarzały również amerykańskie gazety, ale nie została ona potwierdzona przez wiarygodne źródła. Był jednak z pewnością negatywnym bohaterem niemieckich audycji radiowych.

Pod koniec roku Szyk znalazł się w Stanach Zjednoczonych. Tam tworzył kolejne karykatury i prace propagandowe, nadal zajmował się również ilustrowaniem książek. Jego prace stały się niezwykle popularne, znaleźć je można było wszędzie: w gazetach, czasopismach, na plakatach, pocztówkach i znaczkach, w publikacjach świeckich, religijnych i wojskowych, na budynkach publicznych.

Przykładem jednej z akcji społecznych, w których wziął udział jest ulotka, ostrzegająca przed szkodliwymi plotkami, które mogłyby osłabić morale kraju. Plotka jest przedstawiona w postaci skunksa z twarzą hitlerowskiego ministra propagandy, a do odbiorcy skierowane jest pytanie, czy nie czuje tu przykrej woni Goebbelsa. Ten druk ulotny również można znaleźć w zbiorach Rara Biblioteki Jagiellońskiej (Does it have a slight odor of Goebbels? New York, 1942. Sygnatura 639986 III 92 Rara).

 

Does it have a slight odor of Goebbels?, New York, 1942, sygnatura: 639986 III 92 Rara, fot. Mariusz Paluch

 

W czasie wojny w USA odbyło się ponad 25 wystaw prac Artura Szyka. Dużą część dochodów z biletów i ze sprzedaży swoich prac artysta przeznaczał na organizacje charytatywne, wspierające Brytyjczyków w czasie wojny, np. na British American Ambulance Corps. Amerykanie wprawdzie nie chcieli uczestniczyć w wojnie, ale próbowali pomagać jej ofiarom, pojawiło się więc wiele inicjatyw prywatnych w tym celu. Ponieważ nie byli w stanie dotrzeć z pomocą do krajów okupowanych, takich jak Polska, swe wysiłki kierowali na Wielką Brytanię. Powstała nawet organizacja koordynującą te działania – British War Relief Society, będąca centrum administracyjnym i dystrybucyjnym.

W 1941 roku, w przeddzień Dnia Niepodległości ukazał się album The New Order, zawierający wojenne satyry Szyka. Data wydania mogła być nieprzypadkowa, być może chciano Amerykanom wskazać w ten sposób na analogię między wojną niepodległościową w XVIII wieku, a drugą wojną światową. Większość opublikowanych tu prac to karykatury uczestników konfliktu, ale część pokazuje też ofiary wojny, zwłaszcza cierpienia narodu żydowskiego. Artysta naigrawał się z wroga, ale i przypominał o wojennej tragedii. Pokazał Amerykanom oblicze wojny i ostrzegał przez niebezpieczeństwem, które i im może zagrozić. Album cieszył się dużym powodzeniem, późniejsza reklama prasowa informowała, że sprzedano już 8 tysięcy egzemplarzy. Satyry Szyka wyróżniały się na tle innych bogatą kolorystyką i dbałością o szczegóły przedstawienia. By nie rozpraszać uwagi oglądających, unikał stosowania tła, natomiast w perspektywie umieszczał czasami elementy stanowiące dopowiedzenie lub podkreślenie akcji rozgrywającej się na pierwszym planie.

 

A. Szyk, The New Order, New York : G. P. Putnam's Sons, 1941, sygnatura B 746305 III, fot. Mariusz Paluch

 

W amerykańskiej prasie ukazały się liczne komentarze dotyczących niezwykłej siły wizualnej satyr Szyka. Wskazywano na poważny, niemal agresywny charakter tych prac, określanych także jako jadowite lub mordercze, a zarazem wytworne[1]. Negatywne opinie wyrażała głownie ortodoksyjna prasa żydowska, choć krytyka dotyczyła chyba bardziej użytych środków artystycznego wyrazu, niż samej treści. Natomiast pisma katolickie wyrażały oburzenie strawestowaniem słów Chrystusa: „Ojcze, nie przebaczaj im, albowiem wiedzą, co czynią”. Tych słów użył ponownie przynajmniej raz, przedstawiając prześladowania Murzynów w USA. Wrażliwy na niesprawiedliwość, dostrzegał napięcia rasowe w Stanach Zjednoczonych oraz fakt, że czarna populacja nie miała takich samych praw jak biała. Znajdowało to oczywiście wyraz w jego pracach. Żadna z gazet amerykańskich nie chciała w czasie wojny zamieścić jego rysunku, przedstawiającego dwóch amerykańskich żołnierzy: białego i czarnoskórego, prowadzących Hitlera. Na pytanie białego, jak ukarałby Hitlera, ten drugi odpowiada: „Uczyniłbym go czarnym i zostawiłbym gdzieś w USA”. Trzeba pamiętać, że nawet w armii amerykańskiej w czasie II wojny światowej obowiązywała segregacja rasowa.

 

A. Szyk, The New Order, New York : G. P. Putnam's Sons, 1941, sygnatura B 746305 III, fot. Mariusz Paluch

 

Już po wojnie, w 1946 roku, ukazał się drugi zbiór karykatur Szyka zatytułowany „Ink and Blood”. Jego nakład był znacznie niższy, wynosił około 1000 egzemplarzy. Było to ekskluzywne wydanie, w skórzanej oprawie tłoczonej złotem, a każdy egzemplarz podpisany został przez artystę. Jego wysoka cena znacznie ograniczyła grupę nabywców.

Wytwórnia Universal Pictures nakręciła w 1946 roku film o Szyku zatytułowany „Wojujący karykaturzysta” („Cartoon Crusader”), który można obejrzeć, choć prawdopodobnie tylko we fragmencie, na portalu YouTube. Został tam zamieszczony przez Arthur Szyk Society w 2014 roku (https://www.youtube.com/watch?v=KYvxvrqGJAk). Z kolei w Polsce w 2005 roku film dokumentalny pt. „Iluminator” wyreżyserował Piotr Zarębski.

Po wojnie Szyk nadal był zaangażowany politycznie w swej twórczości, propagował prawa obywatelskie i prawa człowieka, opowiadał się przeciw segregacji rasowej w USA, żywo interesował się powstawaniem państwa Izrael. Sam artysta pisał o sobie, że sztuka nie jest dla niego celem samym w sobie, ale środkiem do celu. W czasie wojny głosił, że żaden artysta, zwłaszcza artysta żydowski, nie może być neutralny w takim czasie.

W 1948 roku otrzymał obywatelstwo amerykańskie. Uważał, że znalazł tu dom, którego zawsze szukał, a Ameryka jest jedynym miejscem, które daje mu wolność i sprawiedliwość i gdzie może mówić o tym, co czuje jego dusza. Tym bardziej musiał być dla niego gorzkim fakt, że znalazł się na liście członków organizacji antyamerykańskich, sporządzonej przez Komitet ds. Działalności Antyamerykańskiej Izby Reprezentantów. Przyczyną było jego członkostwo w różnych organizacjach, zaliczonych po wojnie przez prokuratora generalnego do „wywrotowych”, takich jak Amerykański Kongres Słowian, który po wojnie przekształcił się w organizację lewicową, sympatyzującą z komunistami. Obciążało go również to, że pozytywnie przedstawiał w czasie wojny Rosję i Stalina. Sam artysta wyjaśniał, że czynił tak ze względu na przystąpienie ZSRR do sojuszu z USA w czasie wojny, a nie z powodów ideologicznych. Był członkiem organizacji popierających działania aliantów i nigdy nie żywił sympatii dla komunistów.

Działania państwowych agend, zmierzające pierwotnie do uniemożliwienia infiltracji instytucji rządowych przez komunistów, z czasem rozszerzone zostały przez konserwatywne środowiska skupione wokół senatora McCarthy’ego na inwigilację środowisk opiniotwórczych. Rozpoczęło się swego rodzaju polowanie na czarownice, powstawały listy podejrzanych o prokomunistyczne sympatie na podstawie tylko osobistych, niczym nie uzasadnionych podejrzeń, w atmosferze strachu i podejrzeń niszczono kariery i życie wielu osób, a przy okazji także reputację własnych przeciwników politycznych. Na artystyczną reakcję Szyka na maccartyzm nie trzeba było czekać. Powstał obrazek przedstawiający dwóch mężczyzn, obserwujących przechodnia, o którym jeden z nich mówi: „Przeciw niemu toczy się dochodzenie. On ma czerwoną krew, a serce z lewej strony”. Na co drugi odpowiada: „Jeśli tak myśleć, to wszyscy jesteśmy podejrzani”.

Artur Szyk zmarł na serce w 1951 roku. Po śmierci zmalało zainteresowanie jego pracami, być może dlatego, że nie pasowały do dominującego nurtu abstrakcyjnego. Zainteresowanie jego twórczością odrodziło się dopiero w latach 90-tych XX wieku, a przyczyniło się do tego powstanie w 1991 roku Arthur Szyk Society, działające do 2017 roku, którym przez około 20 lat kierował Irvin Ungar. Dzięki jego aktywności odbyło się wiele wystaw zarówno w USA, jak i w innych krajach, w tym także Polsce. Jesienią 2017 roku zbiory Towarzystwa, największy i najważniejszy na świecie zbiór sztuki Szyka, zostały zakupione przez Magnes Collection of Jewish Art and Life na Uniwersytecie w Berkeley. Stało się to możliwe dzięki sumie 10,1 mln dolarów, podarowanej na ten cel przez Taube Philanthropies. Fundacja ta działa także w Polsce, na rzecz rewitalizacji kultury żydowskiej. Jest jednym z Darczyńców Założycieli Muzeum Historii Żydów Polskich, ustanowiła nagrodę im. Ireny Sendlerowej, wspiera Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie. Założyciel tej fundacji, Tad Taube, jest Żydem pochodzącym z Krakowa, który wyjechał z Polski w wieku 8 lat, niedługo przed wojną. Jego rodzina zetknęła się z Szykiem wkrótce po jego przybyciu do USA. Za swe zasługi Tad Taube został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, mianowano go też Konsulem Honorowym Rzeczypospolitej Polskiej w Kalifornii. Jest ujęty w grupie 50. najbardziej wpływowych Żydów w USA przez magazyn „Forward” .

 

A do zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej wszedł właśnie album Artura Szyka „The New Order”, który trafił tu wraz z księgozbiorem Szymona Deptuły, profesora z University of Wisconsin-Milwaukee, ale to już całkiem inna historia...

 

Ewa Dąbrowska

 

[1] Joseph Ansell, Artur Szyk. Artysta Żyd Polak. Wydawnictwo Austeria 2007.